Aktualności

”Gdzie Hiszpania za górami”…

a_1Tam mieli okazję wyjechać chórzyści. Niestety, z różnych względów (np. zdrowotnych) nie wszyscy mogli skorzystać z tego wyjazdu. A wyjazd stał się możliwy dzięki uprzejmości p. profesor doktor hab. Iwonie Salamon, profesor Instytutu Muzyki Uniwersytetu Zielonogórskiego, z którą wcześniej nawiązał kontakt nasz dyrygent A. Wołkowski. 14-to osobowa grupa z K-K 14lipca dojechała do Zielonej Góry, by dołączyć do grupy szczecińskiej i ruszyć w podróż do Calelli z przystankiem na nocleg w Miluzie. 15 lipca wieczorem dotarliśmy do hotelu Continental w Calelli, gdzie powitała nas pani Iwona krótko przedstawiając program pobytu. Pani Iwona oprowadziła nas po Calelli, wskazując najciekawsze miejsca.Jest to jeden z największych kurortów turystycznych we wspólnocie autonomicznej Katalonii,prowincji Barcelony. Miasto o ponad 650-letniej historii. Kurort turystyczny z szerokim zapleczem hotelowym. Słynie z długich plaż,  wzdłuż których ciągnie się Aleja Manuel Puigvert obsadzona palmami, licznymi drzewami i bogatą,kolorową roślinnością. Jest tu pomnik tancerzy Sardany-narodowego tańca katalońskiego, symbolizującego solidarność i jedność Katalończyków. W każdą niedzielę Sardana tańczona jest przy pomniku lub na placu przy kościele Santa Maria i Sant Nicolaus, który usytuowany jest w samym sercu Starego Miasta. Stara część miasta z wąskimi uliczkami,licznymi zabytkami, restauracjami i latarnią morską z 1859r. a_5 Ciekawe,pełne emocji były wycieczki do atrakcyjnych miejsc takich jak np. benedyktyński klasztor i bazylika Montserrat-miejsce kultu Czarnej Madonny,która dokonała wielu cudów. Figura Matki Boskiej przyciąga ludzi z całego świata. Obok świątyni jest Droga Krzyżowa otoczona „postrzępionymi” skałami i roślinnością,wokół wzgórza wiele kapliczek,pustelni i szlaków turystycznych wśród niezwykle malowniczych skał masywu. Wracając z Montserrat zatrzymaliśmy się w Barcelonie przy Narodowym Muzeum Sztuki Katalońskiej, by podziwiać „tańczące” fontanny. Każdego wieczoru organizowane są Font Magica-niezwykła gra światła,wody i dźwięku pięknej muzyki.Kolejny dzień przyniósł nam niespodziankę w postaci dwóch dodatkowych, nieplanowanych miejsc–Sanktuarium Angels z 1718r. w San Marti Vell  i Pubol – niewielka miejscowość ok. 20km od Girony. W Pubol jest zamek, który Savadore Dali wybudował dla żony Gali. Z Pubol ruszyliśmy do Figueres – miejsca urodzenia Salvadore Dali, by zwiedzić jego muzeum. Muzeum artysta sam zaprojektował, a zbudowane zostało na ruinach teatru miejskiego. Budynek zaskakuje jaskrawą kolorystyką i rzeźbami wieńczącymi ściany. Na wejściu jest patio ze słynnym Cadillac-iem (deszczowym), a dalej sale gdzie jest ponad 1500 rysunków,obrazów, rzeźb i instalacji. Następnym etapem było Besalu – małe miasteczko otoczone murami, poniżej których płynie rzeka, nad którą przetrwał średniowieczny most z wieżą. W centrum romański kościół klasztorny i muzeum miniatur. Ostatnim etapem pełnego wrażeń dnia była Girona – miasto tysiąca zabytków. Jedna z najpiękniejszych w Katalonii to Starówka Girony. Liczne monumenty kryją ogromny kunszt i bogactwo artystyczne. La Forta Vela – fortyfikacja z I w p.n.e. Catedral de Santa Maria de Gerona – mieszanka różnych stylów architektonicznych. Dzielnica Pujada de Saint Domenec z mnóstwem schodów, ogródków letnich i restauracji. Bazylika Iglesia de Sant Felice, Klasztor Sant Pere de Galligants, Eglesja de Sant Marti Socosta – kościół z XI w. Dzielnica żydowska z uroczymi patiami domów. Piękne domy nad rzeką i pomnik lwicy, którą trzeba pocałować w tyłek, by przynosiła szczęście – to tylko część atrakcyjnej Girony. a_3Niestety czas nas „gonił” do powrotu. W niedzielę 21-go lipca pojechaliśmy do Barcelony pełnej niesamowitych dzieł Gaudiego – czarodzieja architektury. Symbolem tego miasta jest niewątpliwie Sagrada Familia – wciąż nieukończone dzieło Gaudiego. Uczestniczyliśmy we mszy św. w tej świątyni. Niesamowite, wzruszające przeżycie. W Barcelonie podziwialiśmy wiele dzieł Gaudiego: Casa Mila i Casa Batlo – kolorowe kamienice z rzeźbami i motywami roślinnymi, perełką na liście UNESCO jest Park Guel – magiczne miejsce zachwycające roślinnością i architekturą, z którego można podziwiać panoramę Barcelony. Ulica La Rambla – od centrum do nabrzeża, gdzie jest pomnik Krzysztofa Kolumba. Bari Gotyk – gotycka dzielnica Starego Miasta, głównym jej punktem jest katedra św. Eulalii. W Bari Gotyk urzędowali królowie. Obecnie w Pałacu Rządów siedzibę mają władze Katalonii. Jak Barcelona to oczywiście Camp Nou – siedziba słynnego klubu FC Barcelona i największy stadion piłkarski w Europie. Pełni wrażeń po Barcelonie, następnego dnia ruszyliśmy tramwajem wodnym w rejs wzdłuż wybrzeża i zatrzymaliśmy się w Tosa de Mar, gdzie na wzgórzu Castel de Tossa de Mar jest średniowieczny zamek z murami obronnymi. W centrum Starówki kościół de  Sant Vicenc. Miasteczko jak inne pełne kamiennych domów, wąskich uliczek, sklepów i restauracji. Z Tosa de Mar pojechaliśmy do winiarni na degustację win i likierów. Tam też mieliśmy okazję nabyć trunki, słodycze i wędliny. A czas nieubłaganie zmierza do końca pobytu w Calelli. Środa to dzień na zakupy na targu, na plażowanie (między wycieczkami też często bywaliśmy na plaży). I czas pożegnać Calellę i wyruszyć w drogę.  Ale jeszcze nie do domu, jeszcze mieliśmy zarezerwowane dwa noclegi w Lourdes w domu „BELLEVUE” Polskiej Misji Katolickiej, prowadzonym przez polskie siostry Nazaretanki. Po drodze jeszcze zatrzymaliśmy się w Carcassone – mieście-zamku. Forteca Carcassone rozpościera się na wzgórzu. Piękna architektura, drewniane galerie na murach a w środku Stara Katedra z chimerami i wspaniałymi witrażami. Wieczorem  dotarliśmy do Lourdes. Dom „BELLEVUE” położony jest na wzgórzu, z którego widać Sanktuarium Matki Bożej – światowe centrum pielgrzymek. W tym to miejscu 14-letnia wiejska dziewczynka doświadczyła objawień w grocie Massabiele. W tylnej części groty jest źródło uzdrawiającej wody. a_4Po kolacji uczestniczyliśmy w procesji ze świecami na Placu Różańcowym przed Bazyliką Różańcową. W procesji światła biorą udział grupy z różnych krajów niosąc na czele grupy flagę swego kraju i obraz Matki Bożej. Poczuliśmy się wyróżnieni, bo uczestnik grupki z K-Koźla Krzysztof Michalski (wnuk państwa Wołkowskich) został wybrany do niesienia „naszej białoczerwonej”. Wzruszające odmawianie różańca i śpiewanie pieśni w różnych językach. Krzysztof stwierdził, że dla niego to  niezapomniane wrażenie i wzruszające odczucie, gdy z góry, (gdzie zaprowadzono wszystkie poczty) spoglądał na rozmodlone tłumy. W następnym dniu pani Iwona oprowadziła nas po terenie Sanktuarium opowiadając o objawieniach i powstawaniu kolejnych budowli sakralnych, zaopatrzyliśmy się w uzdrawiającą wodę, modliliśmy się w kolejnych świątyniach Lourdes. Następnie część grupy została w Lourdes by skorzystać z zanurzenia w uzdrawiającej wodzie, a część pojechała do Groty Betharam, oddalonej kilka km od Lourdes. Jedna z najpiękniejszych jaskiń w Europie, odkryta 100 lat temu, a tworzona przez naturę przez miliony lat. To prawie 5 km korytarzy na kilku poziomach. Dla turystów przeznaczono trasę prawie 3 km długości, z różnicą poziomów 8 m. Po zwiedzeniu pięciu poziomów przechodzi się kładką nad rzeką, następnie płynie łodzią i dalej podziemną kolejką wyjeżdża na zewnątrz. 27-go lipca ruszyliśmy w drogę powrotną. Wspomnę jeszcze, że we wszystkich miejscach urzekała nas bujna, kolorowa roślinność, miasteczka wręcz tonęły w kwiatach. Chyba długo będziemy wspominać Hiszpanię i Francję, i wdzięczni jesteśmy nieocenionej, przesympatycznej pani Iwonie za jej zaangażowanie w umilenie nam pobytu, za ogrom wiedzy, który nam przekazała, za rozmowy i wesołe chwile w czasie podróży.

Maria Pławiak

Wyjechalim na warsztaty…

DSC03352_mWzorem poprzednich lat chórzyści „Echa Kresów” wyjechali na tydzień, by doszlifować formę na warsztatach muzycznych.

Tym razem gościny użyczył nam Ośrodek Wczasowy „WRATYSLAVIA” w Radzyniu nad jeziorem sławskim. Jak wcześniej zapewniała nas właścicielka miejsce stworzone i do pracy, i do wypoczynku. Pensjonat tuż przy jeziorze i plaży;  nad jeziorem pomosty, wypożyczalnia sprzętu wodnego, na miejscu stołówka, gdzie tuczono nas świetnymi posiłkami. Z drugiej strony lasy – cisza i spokój mimo wielu turystów.

Jednak nie przyjechaliśmy tu tylko na wypoczynek, więc dostaliśmy do dyspozycji świetlicę, by w otoczeniu wody i lasu szlifować formę i pracować nad nowymi utworami. Codziennie tuż po śniadaniu zabieraliśmy się do pracy, a bywały dni, że i po kolacji.

Żeby jednak nie było nam żal pogody otwieraliśmy drzwi i okna, by popatrzeć na jezioro. Z tego korzystali turyści i obsługa podglądając nas i nagrywając nasz śpiew.

Tym razem nasz Maestro podniósł wyżej poprzeczkę i przygotował aranżację dwóch utworów : „Hallelujach i „Szła dzieweczka” Uff… łatwo nie było. Lał się pot,  wszystko podyktowane jest  zaproszeniem chóru „Echo Kresów” na Międzynarodowy Festiwal Chórów, który odbędzie się w październiku w Szczecinie.

W niedzielę 7 lipca mieliśmy przyjemność śpiewem uczestniczyć we Mszy Św

w Kościele pw. Miłosierdzia Bożego w Sławie. A po mszy wystąpiliśmy we wcześniej zapowiedzianym  koncercie. Ks. Proboszcz początkowo był troszeczkę zdziwiony  wiekiem „ młodzieży”  chóru „Echo Kresów” . Jednak w czasie koncertu słuchał nas z coraz większym zainteresowaniem i podziwem.

Kościół był wypełniony „po brzegi”, widzieliśmy na twarzach słuchających  uśmiechy, aprobatę i łzy wzruszenia. Słuchacze podziękowali nam dużymi brawami na stojąco.

Po koncercie usłyszeliśmy wiele ciepłych słów uznania i podziękowań.

Dużym zainteresowaniem cieszyły się też nasze płyty.

Dla takich chwil warto ponosić trudy ćwiczeń i próbować sprostać ambitnym wymaganiom naszego nieocenionego dyrygenta Adama Wołkowskiego.

 

Maria Pławiak

Link do galerii – zapraszamy.

Ruszamy na warsztaty!

Ty mówisz – „już jestem stary,

            nic już zrobić nie mogę,

            już teraz nic się nie zdarzy,

            przebyłem już swoją drogę”.

                                                           Maria Łacna

Niech tak mówią inni, ale nie my! „Echo Kresów” ma tyle jeszcze do zrobienia i szerokie plany, że nie straszne nam upały, rwanie w kościach czy zmęczenie. Ruszamy doskonalić głosy, pracować nad nowym repertuarem, śpiewać, koncertować i burzą mózgów stworzyć nowy program.  Czeka na nas Sława i jej okolice, a wraz z nią sława na okolice. Obiecujemy relację z warsztatów już po powrocie. Wszystkim naszym sympatykom, kibicom i fanom życzymy radosnych urlopowych dni i prawdziwego wypoczynku! Do zobaczenia!

Anna Woś

To nie był sen!

 

Głuchołazy_plakat_2019_m

Parafrazując tekst piosenki „Lwowska niedziela”, którą śpiewa nasz kolega Jurek Zabłocki: „Była niedziela, upalna, czerwcowa… Hulali my se tym razem przez Głuchołazy, a nie przez Lwów. Śpiewalim w parku, gdzie kwiaty pachnieli i ludzi mrowie klaskało, bawiło si  (…)” – można byłoby pokrótce opisać ostatni nasz występ w ramach cyklicznej, głuchołaskiej imprezy „Lato w Muszli Leśnej”. Pełne słońce pieściło widzów, nas natomiast niosły dźwięki, wygrywanych przez maestra Adama Wołkowskiego, kresowych melodii. Przez sto minut dostarczaliśmy rozrywki nie tylko muzycznej. Batiarskie żarty, przypomniane sytuacje prosto z lwowskiej ulicy – rozśmieszały wszystkich.  Oklaski jak u Rubika sprawiały dodatkowy wzrost temperatury. Miłym akcentem po koncercie było spotkanie z nestorem „Echa Kresów” – Arturem Fiałkowskim. Mimo uciążliwości przyjechał trwać z nami i śpiewać. Niespodzianek miało być więcej. Wśród uczestników kulturalnego popołudnia znalazła się Pani Maria Łacna – poetka od 15 lat mieszkająca w Nowym Yorku. Zauroczona czasem spędzonym z nami, skierowała do nas wiele ciepłych słów. Luźne spotkania z widzami po występie bardzo nas uskrzydliły i były potwierdzeniem sensowności naszej pracy. „(…) wiemy „na sicher”, że przyjdzie znów taka cudna niedziela, gdzie znów zobaczym kresowy lud (…)” TA JOJ!!!

 

Anna Woś