Ostatnie informacje
Sponsor strategiczny


Kategorie
Archiwa
Kwiecień 2020
P W Ś C P S N
« mar    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Aktualności

Chrystus zmartwychwstał!

witraz_z_jezusemCzy takie było pozdrowienie Wielkanocne wołowników obchodzących domy na Kresach? Niestety, tego nie wiem. Wiem, że chodzono z „łałymką” i „allelujko”. Aby poczuć panującą atmosferę kresowego świętowania i nim złożymy sobie życzenia, przenieśmy się na chwilę do Lwowa, gdzie w dzień Zmartwychwstania Pańskiego batiarska brać wiwatowała na ulicach… kalichlorkiem!

Na Wielkanoc to we Lwowie pan wie?
– ćmaga, myślisz pan? Ja wiem, piło się.
Ja wim, baranek, majeranek i pisanki,

ale na co narzekały lwowianki?
– Kalichlorek, kalichlorek proszę dać,
Bo na wiwat strzela lwowska brać.
Aptekarze nie Łazarze wiedzą to,
że batiarskie to zwyczaje są
I nie dziwię im się wcale,
zapchaj kapsle pod tramwaje!
Kalichlorek, kalichlorek cały dzień!
strzelał Lwów i głuchy był jak pień.
W inszych miastach miałeś baby
i mazurki,
różne jajka, obwarzanki i figurki.
Lecz od świtu we Lwowie
tak wypada:
nic inszego – inu kanonada.
Kalichlorek, kalichlorek wszędzie grzmi,
kładą ci pod okno i pod drzwi!
Strzela stary, młody, student,
rzeźnik, dziad,
-musisz słuchać jakeś tutaj wpadł.
I dobra cegła dobry kamień,
wiwat jest nad wiwatami.
Kalichlorek, kalichlorek –
święta grunt!
Panie aptekarzu, daj pan jeszcze funt.
Dziś we Lwowie na pewno
tam cisza,
Chyba, że ktoś tam mą piosnkę usłyszał,
No to spojrzy na siebie, na biedę
i usłyszy z daleka jak wtedy.
Kalichlorek, kalichlorek proszę dać,
bo na wiwat strzela lwowska brać.

Proszę się nie dziwić, że śpiewająco będziemy świętować. Takie nasze „chórze” prawo, dlatego niech wybrzmią słowa jeszcze jednej piosenki, którą zaśpiewał Wiktor Budzyński w wielkanocnej audycji Mariana Hemara.

We Lwowie na Wielkanoc
kiełbasy sos i kabanos,
A w niedzielę wcześnie rano
jak człowiek wstał od razu żarł.
Do chrzanu, do chrzanu, do chrzanu
mogłeś dobirać pan coś chciał.
Jak jadłeś to już nie pytano –
dopókiś pełny talerz miał.
Do chrzanu, do chrzanu, do chrzanu,
Miśku dobierał nawet krem,
Brał rycynus i był zdrów
na Wielkanoc w mieście Lwów.
Już widzę tę Wielkanoc,
gdy będzie znów nasz stary Lwów.
W niedzielę wcześnie rano
dzwon zbudzi stróż i święcone już.
Do chrzanu, do chrzanu, do chrzanu
na talerz leci czyjaś łza.
„Dlaczego nie frygasz?” – spytano,
a ja mówim: „nie głodny czeguś ja”.
Do chrzanu, do chrzanu, do chrzanu…
Wypijesz sagan czystej raz,
A już Londyn polski zdrów
I ja zobaczył miasto Lwów!

Ta tęsknota za kresami drzemie i w naszych sercach, ale niech pusty grób Chrystusa przyniesie nam nadzieję, która zaczyna się i wpływa na dziś. Zmartwychwstanie Jezusa otwiera przed nami nowe wyzwania, nowe doświadczenie wiary, nowe spojrzenie na życie.

Niech więc Zmartwychwstały obdarzy nas wszystkich owocami Paschy: Pokojem, Radością i pełnią Zbawienia. Życzmy sobie jeszcze słońca na zewnątrz i w duszy, wszystkiego co piękne i kolorowe, wokół kochanych i kochających ludzi, zwyczajowo : smacznego jajka i mokrego lanego poniedziałku ! Pośpiech niech będzie nam obcy przy światecznym stole. Przy stole snujmy wspomnienia, cieszmy się sobą i niech odżyją w nas stare, kresowe opowieści wielkanocne.

„Dominował świąteczny stół, przykryty śnieżnobiałym obrusem, przybrany baziami, hiacyntami, barwinkiem, zaś w koszyczkach z pisankami i ze święconymi jajkami zieleniły się gałązki bukszpanu. Wawrzynek – wilcze łyko stał skromnie w niewielkich flakonikach, ślicznym zapachem dając znać o swojej obecności. Ta roślina była jedną z tradycyjnych dekoracji naszego rodzinnego, wielkanocnego stołu. Z potraw przede wszystkim baby, duże, puszyste (lekkie ciasto) baby. Bardzo słodkie do kawy, prawie niesłodkie do wędlin, jedynie do studzieniny był zwyczajny chleb, czy kulikowski – nie wiem” – tak opowiadał Janina Augustyn-Puziewicz.

Nad tym stołem pełnym wszelakich frykasów, niech króluje :

Baranek z krochmalu

Baranek z krochmalu na stole
Ten stół jeszcze w oczach dziś mam
I jak sy przypomnę to boli
Wiem, jak dobrze było mi tam

Baranek z krochmalu, pisanki
Co cały farbował je dom
A w Święta jak wiosna Lwowianki
Czy miał taką Wielkanoc kto?

Życzmy sobie takiej Wielkanocy! Ta joj !

Kropla…

aut. Jarosław Jurkowski

Na ręce siostry Barbary Hrynyszyn ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi spłynęła „kropla” finansowej pomocy prosto z gorących, kresowych serc chórzystów i członków naszego Stowarzyszenia. W niewielkiej miejscowości Bóbrka na Ukrainie siostry prowadzą sierociniec dla dzieci. Otacza ich morze, a raczej ocean potrzeb. Ich działalność dla dobra „tych najmniejszych” często graniczy z cudem. Bo czy można za 900 hrywien miesięcznej emerytury utrzymać dom wypełniony gwarem kilkunastoosobowej gromadki ? Samo zapewnienie stałego dopływu prądu to wydatek 1200 hrywien. A gdzie reszta ? Łatanie dziurawego budżetu jest wielkim wyzwaniem dla siostry Barbary i jak sama mówi, tylko dzięki ludziom dobrej woli problemy finansowe dają się „zacerować”. Często bywa też tak, że do drzwi sierocińca pukają dzieci szukające doraźnej pomocy i wielkiego serca. „Trio Bożych Aniołów” w osobach trzech pracujących tam sióstr, każdą poranioną i opuszczoną małą istotę na tamtej dalekiej, ale nam nieobcej ziemi, otacza skrzydłami DOBRA i MIŁOŚCI. Mamy nadzieję, że ta kropla jaką udało nam się zebrać i wylać na ich ręce, przyczyni się do wsparcia prowadzonego przez nich wspaniałego dzieła. Na spotkanie z siostrą Barbarą zorganizowane przez Stanisława Mroza udała się w naszym imieniu Prezes Stowarzyszenia – Janina Makarewicz. Karol Wojtyła powiedział, że „dłonie są krajobrazem serca” i taki krajobraz rozpostarł się między Bóbrką a Kędzierzynem-Koźle.

„Kresowi” do zadań specjalnych!

tasks…doskonale sprawdzają się wszędzie tam, gdzie cywile kapitulują. Żaden żywioł nie złamie ich hartu ducha. „Kresowi” to twardziele z zamiłowaniem do wyzwań. Nasz głównodowodzący – Adam Wołkowski przydzielił zadania specjalne licznej grupie chórzystów. Adiutantem Generała w zakresie reżyserii, tworzenia scenariuszy i prezentacji została Małgorzata Skrzypczak.
Drugim Adiutantem do spraw wszelakich mianowano Irenę Marć. Ruch sceniczny i choreografia stała się domeną Danuty Mikody.
Naszym Janem Długoszem została Maria Pławiak.
Kwatermistrzostwo objęła Aniela Niedzielska.
Internetowe kontakty ze światem zapewnia Anna Woś. Dokumentacją fotograficzną i filmową zajął się Tadeusz Wiśniewski wraz ze swoją podporą – żoną Grażyną.
Wizażem chóru będzie dowodzić tandem : Maria Pławiak i Danuta Mikoda.
Pieczęcie i klucze do naszego „sejfu” trzyma w swoich rękach Henryka Silwanowicz.
Oddziałem łączności, okablowania i dźwięku steruje Stanisław Wąs i Jerzy Florek.
Generalskim rozkazem na Zwiadowcę i Majora wywiadu powołano Krystynę Nieckarz.
Baony chóralne czyli sekcje głosowe „Echa Kresów” wzbogaciły się o swoich komendantów:

Pierwsze soprany – Anna Woś
Drugie soprany – Irena Florek
Alty – Halina Sozańska
Tenory – Antoni Cielecki
Basy – Józef Drozdowski

Całej kresowej armii, od czasu do czasu, serwuje kabana i dba o to, by nasze kiszki marsza nie grały – Jerzy Florek ze Stanisławem Wąsem. Czy nasz Generał Wołkowski będzie spał spokojnie dzięki wybranemu przez siebie sztabowi „kresowych” ?
Sie wi ! Ku chwale chóru Panie Generale !

Koncert na Mszy Św. upamiętniającej 74. rocznicę masowej deportacji Polaków z ziemi kresowej

Info_betterWładze sowieckie 10 lutego 1940 roku przeprowadziły pierwszą z czterech masowych deportacji obywateli polskich z Kresów. NKWD zapisało w swojej dokumentacji, że około 140 tys. ludzi zostało wywiezionych do północnych obwodów Rosji i na zachodnią Syberię podczas tej pierwszej wywózki.
Juz podczas transportu ludzie umierali z zimna, głodu, wycieńczenia i chorób. Oprawcom było bez różnicy czy wywożą dzieci, dorosłych, czy starców. W ich nomenklaturze był to element zagrażający.

W najbliższa niedzielę 16 lutego o godzinie 10:00 będziemy mogli uczestniczyć w uroczystej Mszy Św. upamiętniającej te tragiczne dla naszego narodu fakty sprzed 74 laty. Msza Św. w intencji Kresowian i Sybiraków odbędzie się w kościele p.w. św. Jakuba w Pawłowiczkach.

Zapraszamy wszystkich, którym na sercu leżą losy naszych bliskich poległych w tej dalekiej, nieludzkiej ziemi i tych, którzy szczęśliwie powrócili, aby nam o tym opowiedzieć. Trzeba nam pamiętać i przekazywać pokoleniom historie Kresowian i losy Sybiraków!
Nasz chór będzie żywo uczestniczył we Mszy św., po której da krótki patriotyczny koncert. Wyjazd chóru z Kędzierzyna spod budynku Starostwa Powiatowego o godz. 8:40, a z Koźla o 8:50 z pętli autobusowej przy ul. Chrobrego.

Zapraszamy wszystkich członków Stowarzyszenia oraz tych, w których krwioobiegu tętni choćby jedna kropla kresowej, sybirackiej krwi.

Podsumowanie imprezy w Dziergowicach

Występ w Dziergowicach - zdjęcie leadujące

Album – Dziergowice 2014

Uroczysty i wyjątkowy wieczór rozpoczął pierwszy rok działalności Stowarzyszenia Przyjaciół Chóru „Echo Kresów”. „Nasz Dworek” w Dziergowicach, od godzin popołudniowych 28 stycznia, był niezaprzeczalnie naszym dworkiem. Niezwykła gościnność Państwa Krzywniaków pozwoliła, aby na ten czas, wszyscy obecni pod ich strzechą, mogli zanurzyć się w źródle kresowego folkloru, a przede wszystkim poczuć klimat kresowej biesiady noworocznej, ozdobionej mocno kolędą. Honorowymi gośćmi byli: Prezydent Miasta Kędzierzyna-Koźla – Tomasz Wantuła, Dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury – Beata Malajka, Proboszcz kozielskiej Parafii p.w. św. Zygmunta i św. Jadwigi Śl. – ks. Marek Biernat, Kierownik Domu Kultury „Koźle” – Alicja Gorgowicz, Członek Zarządu Stowarzyszenia Kresowian Kędzierzyn-Koźle – Kinga Błaszczak, wspaniały człowiek o hojnej ręce – Michał Potoniec oraz niezastąpiony fanclub „Echa Kresów” w osobach członków Stowarzyszenia.

Przy tej okazji świętowaliśmy również drugą rocznicę powstania chóru.Z przyjemnością zaprezentowaliśmy gościom nasze wokalne możliwości w ponad godzinnym koncercie. W repertuarze zmieściliśmy kilka kolęd i barwne pod względem słów kresowe piosenki. Wszystko w doskonałej aranżacji ciuchrającego dyrygenta – Adama Wołkowskiego. Występ okraszony został brawami i wspaniałym tortem. Klamrą spinającą oficjalną część spotkania było wystąpienie Prezes nowo powstałego Stowarzyszenia Przyjaciół Chóru „Echo Kresów” – Janiny Makarewicz, która ciepłymi słowami przywitała w naszym imieniu Gości, przedstawiła plany Stowarzyszenia i jego cele, szczodrowała, by na koniec otworzyć szeroko drzwi części biesiadnej.

Jadło wjechało, skoczna muzyka zagrała i działo się, oj działo! Tym razem kaban był polewany zapraszką, a marchewkowe oczy pokradający obserwuwały wszystkie dziunie i batiary sięgających kaszy, kapusty i ćmagi. Kresowe to jedzenie, że palce lizać! Niejeden o przyczynek prosił. Ciasta pieczone przez chórzystki wyborne, nie żadne bałabuchy, znikało w oka mgnieniu – CYMES! I tak, wszystkim maćki porośli, a talerze wymuzgane do ostatka. Pacałycha przy muzyce, śpiewie i tańcach, prowadzona przez Michała Kacperczyka trwała i trwała. Nikt sy nie dał do kłapacza, ni funiał, hałaburdy żadny ni było, ino hyćkali, frygali i hajdali si – ta joj !!  Było BOMBA  – kto nie był ten trąba!!!

Podnieś rączkę Boże Dziecię
i lwowiakom w całym świecie –
choć niejeden z nas się śmieje –
daj dziś miłość i nadzieję,
daj nadzieję …

Zdjęcia z imprezy są już w galerii – Dziergowice, styczeń 2014.