Archiwa miesięczne: Lipiec 2017

Festiwal Chórów w Pradze – relacja filmowa

Z wielką radością informujemy, że w naszej „Kronice Filmowej” rozpoczynamy umieszczanie filmów ze wspaniałej imprezy w Pradze, w której mieliśmy szczęście uczestniczyć. Chcemy się tym z Wami podzielić, ale też pochwalić się naszymi osiągnięciami i pokazać także inne, wspaniale śpiewające chóry uczestniczące w festiwalu. Zapraszamy do dzielania się wrażeniami w komentarzach – link do „Kroniki Filmowej”.

Fotorelacja z Pragi

Zapraszamy wszystkich do naszej galerii, gdzie można zapoznać się z fotorelacją z praskiego festiwalu. Chcemy podzielić się z Wami wrażeniami z tej pełnej kolorytu imprezy – link do relacji. Zachęcamy też do komentowania i dzielenia się z nami wrażeniami.

Kto przegonił Pierydy z praskiej starówki?

Pierydy? Przegonił? „Echo Kresów”? Za dużo znaków zapytania? Spokojnie, pomału rozwiążemy zagadkę.

Hellenistyczna legenda mówi o dziewięciu córkach króla Pierosa, rywalizujących z muzami w śpiewie. Po przegranej zostały zamienione do końca życia w skrzeczące sroki i inne ptactwo. Trudno było ich szukać na niebie i ziemi podczas tegorocznych Letnich Praskich Spotkań Chóralnych. Polihymnia pożyczonym łukiem o potrójnej strunie zdołała bez trudu rozjaśnić firmament Paryża Wschodu. W swej łaskawości pozwoliła nielicznym gołębiom urozmaicić rozedrgany swoistą atmosferą praski rynek. Tak kolejny pytajnik wyprostował się.

Tylko ktoś nieświadomy wartości i dokonań „Echa Kresów” szukałby odpowiedzi skąd nasza obecność na tym festiwalu i co oznacza trzeci człon zagadki. Złote Miasto prócz swoich skarbów architektury posiada sezam atrakcji kulturalnych, który cyklicznie otwiera swoje wrota Polihymnii. To ona wraz ze swoimi siostrami uświetniała biesiady bosko-ludzkie, a tym razem postawiła na ludzkie. Praska metropolia pełna licznych festiwali, od 13 lipca do 16 dnia tego miesiąca stała się międzynarodową estradą, na której koncertowały chóry z różnych kontynentów. Organizator – Agencja Millenium, zaprosiła do udziału chóry z Chin, Finlandii, Francji, Niemiec, Węgier, Izraela, Litwy, Holandii, Polski, Hiszpanii, Rumunii i Szwajcarii. I jak nas zapewniano spotkania chóralne „nie są stresującym konkursem, lecz wyjątkową okazją, aby poznać chóry z różnych krajów, śpiewać razem i poznać nowych przyjaciół w magicznej atmosferze piękna Starego Miasta w Pradze”. Doświadczyliśmy tego na własnej, „kresowej” skórze. Tym samym spełniły się słowa Piusa XII: ” Piękna muzyka jest uniwersalnym językiem, który mówi bezpośrednio z serca do serca, poza murami, poza granicami narodów”. Dodatkowo zachęceni przez św. Augustyna śpiewaliśmy głosem, sercem, ustami i swoim życiem. W mieście Dworzaka i Smetany w jednej chwili stanęła wieża Babel. Śpiewanie przekroczyło granice. Obok gorących, hiszpańskich rytmów, przez jedwabną nutę dzieci Państwa Środka, muzykę niemieckich klasyków, sentymentalny liryzm w języku jidisz, pojawiły się swojsko brzmiące, polskie melodie.

„E cantu cognoscitur avis” – każdy ptak po swojemu śpiewa. Chór „Echo Kresów” był rajskim ptakiem międzynarodowej sceny. Puszczony wolno zaskoczył i oczarował publiczność, dając popis swoich umiejętności. Wędrówkę po pięciolinii rozpoczął od kresowych krajobrazów ( Kraj rodzinny matki mej, Wierne Madonny) by tylko na chwilę zaczerpnąć u źródła polskiej tożsamości ( Gaude Mater Polonia), przeleciał trzy oktawy, zatoczył krąg nad Ameryką (Amazing grace), zniżył lot nad filipińskimi wioskami (Rosas pandan), aby wylądować na rozgrzanym, afrykańskim piasku z Zulusami ( Siyahamba).

„Muzyka, cokolwiek by mówić, nie jest językiem zrozumiałym ogólnie; konieczny jest łuk słowa, by strzała dźwięku mogła wniknąć do wszystkich serc” mawiał Romain Rolland. Wyjątkowym przeżyciem i doznaniem dla wszystkich uczestników Letnich Praskich Spotkań Chóralnych był koncert przyjaźni. Polihymnia zatarła ręce, kiedy nad dachami praskiej starówki, mogła usłyszeć potężny dźwięk wydobywający się z kilkuset gardeł uczestników festiwalu. Braterskim śpiewom nie było końca, nawiązano nowe znajomości, przyjaźnie i kontakty. Było nam dane przy pomocy bemoli, kluczy wiolinowych, krzyżyków pokonać wszelkie bariery i uprzedzenia, by śpiewem udowodnić światu, że muzyka jest drogą przynoszącą dobro i pokój.

Trudno nie wspomnieć o innych festiwalowych atrakcjach. Zwiedzając stolicę Czech, sycąc oczy zabytkową architekturą i panoramą miasta, poznawaliśmy historię, tradycje, kuchnię i życie codzienne mieszkańców. Niezwykłym wydarzeniem nie tylko dla nas stał się spontaniczny i naprędce zainscenizowany mini koncert na Hradczanach, pod batutą naszego maestra Adama Wołkowskiego.

Hradczany widać były nam przeznaczone. W Dzień Pański pozostawiliśmy „wszystkie nasze dzienne sprawy” i spakowane walizki za progiem Katedry św. Wita. Pełni wiary, nadziei i pokory uczestniczyliśmy we mszy św. Złożyliśmy u stóp ołtarza nasze prośby i podziękowania za talent, którym obdarował nas Ojciec. Trudno w tym miejscu nie zauważyć wielkiego wkładu pracy naszego dyrygenta. Jego niezwykłe, oryginalne i żywiołowe aranżacje festiwalowych utworów wyróżniły nas spośród innych, a swój zachwyt i entuzjazm wyraziła publiczność oklaskując nas niezwykle gorąco. Gratulacje płynęły z różnych stron, tak, że zakiełkowała w nas nadzieja na kolejnego „bajbusa”. Ostatnie chwile w Pradze, okraszone ciepłymi promieniami słońca, spędziliśmy na Złotej Uliczce na Hradczanach, asystując w zmianie warty przed siedzibą Prezydenta Czech, smakując „zmarzlin” i rozsyłając wkoło gorące uśmiechy. Niespodziewane spotkanie z chórzystami z Izraela porwało nas wszystkich. Zatoczyliśmy przyjacielski krąg dając popis wspólnych śpiewów i tańców przy aplauzie licznie zgromadzonych turystów.

Bogatsi w nowe doświadczenia i przepełnieni wrażeniami wracaliśmy do domu. Po drodze zwiedziliśmy niezwykły zakątek Czech – Kutną Horę. Miasto, nierozłącznie związane z wydobyciem rudy srebra, od końca XIII w. było również centrum bicia tzw. praskich groszy – należących do najbardziej stabilnych walut europejskich. W latach dziewięćdziesiątych zostało umieszczone na liście światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO.

Prago! Na shledanou!

 

Małgorzata Skrzypczak

Anna Woś