Ostatnie informacje
Sponsor strategiczny


Kategorie
Archiwa
Lipiec 2018
P W Ś C P S N
« cze   sie »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Archiwa miesięczne: Lipiec 2018

Wiater gno kresowo śpiywke po górak i lasak…

Punktem docelowym są Tatry, naturalny łańcuch zawieszony od szczytu do szczytu, jak lina cyrkowa. Właśnie tutaj wypoczywała od lat inteligencja polska, tutaj tworzyli wybitni i to tu osobistości świata lubiły spędzać kanikuły.

Zawitojcie do nos nasi przyjaciele, bo jak zawitocie zrobi siy weselyj!

Wesoło, ale nie beztrosko. Chór z marszu i z zapałem zabrał się do pracy. Jak przystało na warsztaty od rana do wieczora cały dom rozbrzmiewał nie tylko śpiewem. Zaproszona do współpracy przez naszego Maestra Aleksandra Sozańska- Kut wprowadziła w nasz codzienny harmonogram zajęć ćwiczenia z emisji głosu. Poznaliśmy tajniki świadomego używania i modulowania głosu, metod autoprezentacji, uatrakcyjnienia barwy głosu, panowania nad głosem w sytuacjach stresowych, prawidłowej artykulacji, zasad higieny narządu głosu i prawidłowego oddychania. Dzięki wspólnym wysiłkom duetu Sozańska -Wołkowski z dnia na dzień czuliśmy, że droga, którą kroczymy wyzwala w nas nieznane pokłady możliwości i daje wiele satysfakcji.

Odczuliśmy na własnej, ceprowej skórze, że wiek nie jest granicą do osiągania nie tylko szczytów górskich, ale też wysokiego „C” na każdej turni artystycznej. Hej!

 

Szlify zdobyte w trudzie i mozole nie mogły przejść bez echa. Nabyte umiejętności mogliśmy zaprezentować podczas celebrowanej przez gościa z Chicago Mszy Świętej w bukowiańskim kościele p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Nie straciły one na mocy, ani nie zaginęły w szumie wiatru oraz szemraniu górskich potoków.

Co mi mówisz górski strumieniu?
w którym miejscu ze mną się spotykasz?
ze mną, który także przemijam —
podobnie jak ty…

Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.
Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
wiesz, że ono musi tu gdzieś być —
Gdzie jesteś, źródło?… Gdzie jesteś, źródło?!
Cisza…

Tryptyk Rzymski – Jan Paweł II

 

37734282_1853057974755130_8847635086481293312_n

Cisza ta została przerwana modlitewnym śpiewem „Echa Kresów”. Zarówno w sercach śpiewających i słuchających wybiło źródło wiary oraz tradycji dwóch kultur – kresowej i góralskiej. „Zasłuchany” Jan Paweł II z kościelnego witraża trwał z wiernymi podczas liturgii i dodatkowego koncertu po Eucharystii. „Siły trzeba Matko Boska, daj nam ją daj…”, tak jak dawałaś Ojcu Świętemu. I „…trwaj, trwaj, trwaj…” …Matko Boża Bezdomna, idąca przez Kresy, Matko tamtych tragicznych i bolesnych dni…”. Wyśpiewywaliśmy z całą mocą Gaździnie Polaków, by w naszym codziennym życiu trwała, darzyła wiarą, miłością i nadzieją. Raduj się, Matko-Polsko, w sławne potomstwo płodna! […bo […]Ci, co pomarli nagłą śmiercią, Do życia znowu powracają.]

11149338_473833382773799_7667918191900609895_n

Ośmieleni zainteresowaniem górali i przebywających w tej części kraju turystów, stanęliśmy w samym centrum Zakopanego z głównym koncertem. Krupówki na dłuższą chwilę oniemiały. Zmiksowana wiązanka baciarskich melodii z egzotycznymi utworami Siyahamba, Rosas Pandan wzbudziły zachwyt, zainteresowanie i owacje godne gwiazd. W ruch poszły wszelkie elektroniczne nośniki. Wszędobylscy Japończycy nie przestawali klaskać i nagrywać. Schody znakomicie zastąpiły amfiteatr, a my czerpaliśmy wielką radość z dzielenia się swoim talentem. Maestro dał popis i jak prawdziwy showman zawładnął publicznością. Zniknęły bariery wstydu i oporu przed wspólnym śpiewaniem, a zabawie nie było końca.

Zabawa, śpiewy i misja umuzykalniania w kresowym stylu to nie wszystko, kiedy kiszki zaczynają marsza grać.  Rozglądaliśmy się za jadłem i białym niedźwiedziem. Być na Krupówkach i  wrócić bez udanej fotki z misiem? Czerwiec, a niedźwiedzie spały złożone okowitą. Robiliśmy zdjęcia bez zakopiańskich maskotek, bo cepry gupie nie so.

Było w cym przebierac

Jedzynio jest fura!!!!

Znońdziy siy stuka, kapusta…

Znońdziy siy i grula…

DSC06013

Ceprom ślina kapała do pasa, gdy w jaskini dobrego jedzenia trzeba było wybrać cosik na ząb. Bo i było coś do kielicha, coś z pierza (pierś po bacowsku, owijaniec bacowski grillowany, pierś po zbójnicku z grillowanym boczkiem), coś z wieprzka, coś z potoka i bajora, coś z bydła i wielka micha kwaśnicy na wędzonce. Kiej wsiecy pojedli, masne bromble utarli to i z kęsiwa nic nie zostało.

IMG_20180701_154019

Pełne brzuchy leniwie kolibały się na drodze prowadzącej do naszej bazy. Maestro nie odpuści próby. Nie ma mowy! Ubłagaliśmy jednak o mały przystanek w Jaszczurówce. Kaplica Najświętszego Serca Pana Jezusa zachwyciła nas stylem zakopiańskim wg projektu Stanisława Witkiewicza. Z zapartym tchem wsłuchiwaliśmy się w słowa przewodnika, który zapoznawał nas z historią budowli. Obiekt wznieśli góralscy cieśle. Po obu stronach rzeźbionego, drewnianego ołtarza znajdują się kolorowe witraże. Z prawej Matki Boskiej Częstochowskiej z herbem Polski, z lewej Matki Boskiej Ostrobramskiej z herbem Litwy. Całość bogato rzeźbiona motywami typowymi dla regionu Tatr, sufit ozdobiony dębowym żyrandolem, a ołtarza pilnują zbójnicy. I tylko wytrawny obserwator jest w stanie ich zobaczyć. Ciekawostką jest, że drewniany budynek kościółka zbudowano bez użycia gwoździa.

Koniec czerwcowej, upalnej soboty spędziliśmy w klimacie Tatrzańskiej Jesieni. Czy coś może dziwić? Nie powinno. Wszak jesień życia może być ciepła, spełniona i pełna miłości. W Szaflarach seniorzy czekali na nas już od rana. Sala pełna pensjonariuszy i personelu, a my wyjątkowo przejęci występem. Wiedzieliśmy, że wśród nich są górale, mieszkańcy innych stron Polski oraz kresowianie. Każdy ze słuchaczy w duszy i pamięci kołysał dawne melodie słyszane w przeszłości. Dźwięki naszego repertuaru pozwalały na powrót do lat młodości, do słodkich wspomnień i dawały wiązankę pozytywnych wzruszeń. […] a serce tęskni….[…]  Weź z tą piosenką bukiecik kwiatów,
Stokrotek, fiołków, kaczeńców i maków.

 

Pożegnanie z górami

W bełkot miast, opon pisk, w rozbieganie i zgrzyt,
powracamy już, choć dla nas nie ma tam miejsca.
Lecz schodzimy, no cóż, może trochę i wstyd?
Tam wysoko zostało, tam wysoko zostało nasze serce.[…]

W tylu pieśniach i snach, w tylu słowach i łzach,
góry z nami zostaną i zawezwą nas kiedyś.
Lecz schodzimy, no cóż, może nawet i żal?!
Ale kiedyś wrócimy, ale kiedyś wrócimy, wracać zawsze należy!

Włodzimierz Wysocki

Nasz uroczy gospodarz, prawdziwy Gazda o kresowych korzeniach zrobił wszystko, by wyjeżdżając już myśleć o powrocie. Stoły uginały się od ilości swojskiego jadła, nie zabrakło góralskiej kiełbasy, kapusty, redykołką obdzieleni cieszyliśmy się jak dzieci. Co mogliśmy dać w zamian? Śpiew z całego serca, humor i taniec.

 

Być Kresowiakiem to prawie jak być góralem. Huculszczyzna przecież nie odbiega swoim folklorem od podhalańskich krewkich ludków. Wesoła myśl, swobodna dłoń,
To strój, to życie górala!”

 

Tam szum Prutu, Czeremoszu,
Hucułom przygrywa,
A wesoła kołomyjka
Do tańca porywa.

Krzesanego ! Nogi same niosły! Bo taniec góralski dzieli się na: zbójnicki, solowy, juhaski, dwójki i czwórki. Tańczy się jak mawiają górale: zwykłą, bitke, po dwa krzesane, popod nogą, hajduka, w pięty, klaskany i inne. My specjalizowaliśmy się w innych. Tylko popatrzcie!

 

A im bliżej końca tym bardziej swawola ogarniała uczestników watry uwspółcześnionej czyli mówiąc krótko grilla. Jak wcześniej było mówione dominował taniec w stylu dowolnym lub innym, dobór tancerzy kierował się dowolnością wszelaką nie mówiąc już o rozmowach Kresowian w kombinacjach przeróżnych. Stąd postacie i pozy najróżniejsze do naśladowania na czerwonym dywanie.

Fto zawito w nase progi

Znołdziy ucieche dlo dusy

I do dalsyj drogi !!!

I myśmy tam były, po nutach tańczyły i głośno śpiewały, wszystko to widziały, w sabałowe bajdy na stronę przelały.

IMG_20180626_190559

Anna Woś

Małgorzata Skrzypczak

widokowkaSezon wakacyjny trwa, ale nie dla nas. Praca, praca i wyciskanie siódmych potów-oto zadanie dla Chóru podczas kolejnych warsztatów muzyczno-wokalnych w Bukowinie Tatrzańskiej. Niebawem obszerny reportaż. Bądźcie z nami! Teraz przesyłamy moc pozdrowień!

Anna Woś