Ostatnie informacje
Sponsor strategiczny


Kategorie
Archiwa
październik 2022
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

STRAŻNICY DOBREJ PAMIĘCI

Trzebież 2016

Trzebież 2016

Z różnych względów terminarz „Echa Kresów” na 2016 rok nie należał do wypełnionych. Od czerwca ruszyliśmy jednak z kopyta. Tak jak zaplanowaliśmy wrzesień miał być przeznaczony na naukę i taki właśnie był. Połączyliśmy, co prawda, wygodne z pożytecznym, ale wygodą było tylko miejsce, zaś pożytecznym było wszystko inne. Trzebież – miejsce naszych drugich już warsztatów – obchodziła jubileusz 70 lecia powstania polskiej Parafii i Administracji. Z tej okazji Burmistrz Gminy Police wraz z Księdzem Proboszczem poprosili „Echo Kresów” o występ na Mszy św. oraz na specjalnym 1,5 godzinnym koncercie w ogrodach parafialnych. Przez pięć lat naszego istnienia spotykaliśmy się z różną publicznością. Publiczność Trzebieży, Polic i innych miejsc województwa zachodniopomorskiego zaskoczyła nas całkowicie. Skupienie, radość, ciekawość i wzruszenie emanowało praktycznie z każdej twarzy. Oj, chciało się śpiewać! Jedni serfują w internecie, inni na falach morskich, a my unosiliśmy się na wspólnej kresowej fali. I nikt ani nic nie było w stanie nam przeszkodzić. Ani żadna „hadra” nie zadzwoniła z Brukseli, że nie wolno śpiewać lwowskich piosenek, bo nie ma zezwolenia Unii Europejskiej. „Paragraf Rozsądku Poprawności Politycznej” (wg W.Szolgini) w przypadku naszych koncertów nie miał zastosowania. Na koncertach nie pojawiły się „czerepachy” oraz „myszygine kiepełe”, ale stawiły się wszystkie „galanty z magistratu” na czele z Burmistrzem Gminy Police – Władysławem Diakunem. Dostojności wydarzeniu nadawała obecność osób jak najbardziej duchownych – Ks. Biskupa Henryka Wejmana oraz emerytowanych profesorów teologii urodzonych na Kresach. I na zichir nie byłoby tego całego zamieszania z naszym udziałem, gdyby nie starania Przewielebnego Ks. Proboszcza Mieczysława Wdowiaka. Po śpiwaniu wracaliśmy do tymczasowej, trzebieskiej chawiry i bez pół basa chiry dawalim radę codziennie, po dwa razy ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Maestro Adaśku Wołkowski nie nadążał schładzać batuty, a klawisze keyboardu grzały się pod jego palcami. Po tygodniowym trudzie i zmaganiach dzieło zostało uwieńczone niedzielnym koncertem w Szczecinie. W kościele p.w. Najświętszego Zbawiciela o godzinie 11 otworzyło się niebo, gdy popłynęły śpiewane przez nas słowa: „…Wiary trzeba Matko Boska, daj nam ją daj. O Madonno Łyczakowska trwaj, trwaj, trwaj…” Tym razem rozesłanie nie było końcowym akordem mszy. Wierni pozostali w świątyni, a my rozpoczęliśmy koncert. Popłynęły łzy wzruszenia. Zadumani i skupieni na treściach utworów, szczecińscy Kresowianie odbyli podróż w czasie do kraju Ojców. Ta lwowska atmosfera przeniosła się na ulice Szczecina. Naszą sceną stały się Wały Chrobrego. Zaimprowizowany koncert przyciągnął szerokie rzesze publiczności, która brawami i owacjami nagrodziła nasz występ. Pełni entuzjazmu i spełnienia zwiedziliśmy szczecińską Katedrę p.w. św. Jakuba. Szczególna akustyka tej niezwykłej świątyni nadała naszym pieśniom wzniosłego charakteru. Modlących się i zwiedzających katedrę turystów ściągnęły dźwięki „Amazing grace” w wyjątkowej aranżacji naszego dyrygenta. W ruch poszły komórki. Światło padające z okien katedry krzyżowało się z fleszami aparatów.
Żal było odjeżdżać, ale liczne zaproszenia utwierdziły nas, że gościnna ziemia szczecińska czeka na nas. Wrócimy tu za rok, aby wzruszać, przypominać i bawić.
Niebawem  fotoreportaż z pobytu Chóru „Echo Kresów” w Trzebieży i Szczecinie.

Małgorzata Skrzypczak
Anna Woś