Ostatnie informacje
Sponsor strategiczny


Kategorie
Archiwa
październik 2022
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

TA JOJ, TA CO, TA JOJ, TA SIUP – TO HENI NASZEJ ŚLUB!

odmapfmaabdmcjbeDawniej na Kresach, z ustnych przekazów, długo trwały przygotowania. Byli swatowie, drużbowie i trzydniowa zabawa. Do tej uroczystości szykowano się rozsądnie. Rolę swatów odegrała borowina, harmonijka ustna i śpiew, znaleźli się drużbowie, a zabawa wystarczyła za trzydniową. Wybranek serca przybył z odległego Santoka. Ujął swoim sercem na dłoni i manierami szac chłopaka. Kićki mićki zostały ochoczo przyjęte przez Henię, a i nasza chóralna hebra dała przyzwoleństwo, jak na rodzinę przystało. Nima życia na wiaderku!
Nastał więc dzień ten jedyny i wyjątkowy. W samo południe, gdy słońce stało w zenicie i głaskało kapeciuńciu znerwowaną parę, stojacą w drzwiach kościoła św. Mikołaja przywitał proboszcz i poprowadził do ołtarza. Zaszpilały organy i przy asyście śpiewającego „Echa Kresów” rozpoczęła się wspaniała ceremonia ślubna. Słowa czytanej lekcji: „… A teraz nie dla rozpusty biorę siostrę moją za żonę, ale dla związku prawego. Okaż mnie i jej miłosierdzie i pozwól razem dożyć starości! I powiedzieli kolejno: Amen, amen!”(Tb. 8,8)  poruszyły wszystkich. Otworzyły się przed Henią i Romanem drzwi innego życia, wypłyną z rozwiniętymi żaglami w krainę przyszłości, ale będzie to kraj znany im dobrze obojgu. Nie obce im przecież uczucie zawodu, cierpienia i bólu, ale serca biją tak samo miłością, niepokojem, nadzieją. Wszak wiek nie ma tu nic do rzeczy, „gdy się łączą serca dwa w Imię Boże”. Na szczęśliwych, na dziedzińcu kościelnym czekał Packard z szoferem zapraszającym do weselnego orszaku. Jeszcze tylko kwiaty, uściski i serdeczności. I tak ja dawniej bywało, radosny tłum gości, ruszył na przyjęcie. A tam… „brzęczą już widelce, noże, jest wesoło, wielki ruch. Każdy wcina ile może, każdy pije dziś za dwóch… A przy stole, gdzie są Młodzi, tam harmider powstał fest. Tam Pan Młody wódkę słodzi – hebra krzyczy: gorzka jest! Więc starosta wszystkim leji, każdy wypić ma do dna. Niech si Młodym dobrzy dzieji, niech im Pan Bóg zdrowi da!” (Lwowski ślub)
Ach, co to był za ślub! Śpiewom i zabawie nie było końca. Jedzenie i torty (zwłaszcza orzechowy) były palce lizać! „Hop ta joj! – hebra śpiwa – żyj Heniusiu długi czas! Hop ta joj! Bądź szczęśliwa i wódeczku częstuj nas!” A z drugiego kąta sali goście tak wykrzykiwali: „Oj, dajcie nam flaszeczkę i kilo kiełbasy, bo to jest Pan Młody ekstra pierwszej klasy!”
Miało być klawo i było klawo! TA JOJ!