Ostatnie informacje
Sponsor strategiczny


Kategorie
Archiwa
październik 2022
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

„Bo Lwów to nie jest tylko okolica na mapach…”

Pisał Marian Hemar, wielki miłośnik Lwowa oraz Kresów. I pisał dalej: „… to ludzie, to piosenka, to ta mowa, to ten zapach.” Przekonali się o tym zaproszeni na VII Dni Lwowa i Kultury Kresowej w Świdnicy, które odbyły się 19 dnia października. Zabrakło tylko zapachu, zapachu tamtejszego chliba, bo o nim pisał poeta. Ludzi w świdnickim teatrze było mrowie. Od wspaniałej młodzieży począwszy, przez „zarażonych” bakcylem lwowsko-kresowym, po przedstawicieli władz miasta, powiatu, duchowieństwa, służb mundurowych, kombatantów i tych najważniejszych – jeszcze żyjących, nielicznych już Kresowian. Mawiają oni batiarskim językiem, że każdy jedyn ma swojego móla, który go szmula. Było oczywistym faktem dla wszystkich uczestników, że tym mólem jest Lwów – Wiedeń radości życia. „My jesteśmy z polskiej Florencji, z miasta siedmiu pagórków fiesolskich, z miasta muzyki, inteligencji i najpiękniejszych kobiet polskich. Z miasta talentów, ideałów, temperamentów i błyskawic, i teatru i gwiazd i zapałów[…] My jesteśmy z miasta poezji co się u nas rodziła na bruku.[…] My jesteśmy z tej jedynej Troi, z tej jedynej na cały świat …”. Z miasta na wskroś światowego i europejskiego. Czy można go kochać, tak po prostu, bez koligacji rodzinnych, bez korzeni i wiekowych sentymentów? Można, oj można ! Przykład? Malarz i fotograf – Andre van der Venden. Holender z krwi i kości, co w przepływach żylnych odkrył wirus lwowskiej choroby. Wystarczyła jedna wizyta w mieście Szczepka i Tońka, a już było po nim. Efektem wspaniała wystawa jego twórczości pędzlem i obiektywem malowanej. Adoptowany lwowianin był płótnem uroczystości świdnickiej, ramą – Stanisław Srokowski – Semper Fidelis Lwowi, swoim przodkom, sobie samemu, a my barwną impresją tego wydarzenia wespół z Wojciechem Habelą. Jako gość specjalny byliśmy dumni z możliwości przekazania przybyłym szerokiego wachlarza kulturalnych dokonań piewców Lwowa. Spacer po Kresach rozpoczęliśmy patriotycznie i sentymentalnie. Słychać było kroki po lwowskim bruku, stukot kopyt dorożkarskiej szkapy, szmer liści na łyczakowskim cmentarzu i w lwowskich parkach, a na koniec dało sie poczuć smak szalonego życia batiarskiej braci. Za naszą sprawą ożyła lwowska ulica. Brawa i bisy upewniły nas jak ważna jest pamięć o ziemi Ojców, kraju Matki, i jak ważne jest przekazywanie tej pamięci młodym. Tak jak eter obezwładnia i usypia, tak jeden, utworzony w tamtej chwili, organizm o wspólnym sercu, duszy i języku po silnej dawce naszego występu trwał w ekstazie i nie był uśpiony.

Towarzystwu Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich z oddziałem w Świdnicy, a zwłaszcza panu Antoniemu Jadachowi kłaniamy sie nisko i dziękujemy za zaproszenie.

Anna Woś