Ostatnie informacje
Sponsor strategiczny


Kategorie
Archiwa
październik 2022
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

„Biała z naszego żaru, z naszej krwi czerwona…” – Niepodległa Polska – tak wiele jest warta!

W szczególny wieczór 22 listopada 2018 roku, w Domu Kultury „Koszutka” w Katowicach, stanęliśmy jak baon wiernych Kresowian, by nisko pochylić głowy przed tymi, którzy z miłości do Ojczyzny byli gotowi do największych poświęceń, do ofiary ostatniej krwi, do ofiary życia. Przenieśliśmy się „Tam, gdzie lwowskie śpią orlęta” na zaproszenie Katowickiego Klubu Miłośników Historii i Kultury Lwowa, by uczcić 100-lecie zwycięskiej obrony Lwowa. Słowo wprowadzające wygłosił Prezes Klubu Antoni Wilgusiewicz – „Marszałek Józef Piłsudski o obronie Lwowa”. Po tej obronie miasto otrzymało przydomek Semper Fidelis – Zawsze Wierny. Sam Marszałek przywołując wspomnienia mówił: „Kampania lwowska należała moim zdaniem do najcięższych rzeczy, które ludzie wytrzymali. Nie dziwię się wcale wrażeniu cudzoziemców, którzy potem ze łzami w oczach opowiadali o bohaterstwie żołnierza naszego, który w takich warunkach pracować jest w stanie. Mówili mi, że jeżeli kiedykolwiek wątpili o prawach Polski do Lwowa, to widok żołnierza polskiego, który w tych warunkach walczył, w tym piekle życiowym, w którym żaden inny żołnierz dwa tygodnie przetrwać by nie potrafił (…) był dostatecznym motywem, aby przyznać go Polsce (…) i ozdobiłem Lwów krzyżem Virtuti Militari, tak, że wy jesteście jedynym miastem w Polsce, które z mojej ręki, jako Naczelnego Wodza, za pracę wojenną, za wytrzymałość otrzymało ten order”. Symbolem Obrony Lwowa stały się polskie dzieci – Orlęta Lwowskie. Choć szli walczyć wbrew woli dorosłych dali świadectwo niezwykłego umiłowania Ojczyzny. Bohaterom tamtych dni zadedykowaliśmy nasz program słowno-muzyczny. Sygnał wygrany przez Adama Wołkowskiego na trąbce przy wtórze werbli porwał wszystkich do odśpiewania Hymnu Lwowskich Dzieci i to stało się zaczątkiem tego co jeszcze nie zostało wyśpiewane i wypowiedziane. Widzom i słuchaczom zapewniliśmy spory ładunek wzruszenia. Nasza pięciolinia niosła nuty pieśni „My Pierwsza Brygada”, Wojenko, wojenko”- wołał Tadeusz Luszawski, „Bywaj dziewczę zdrowe”, „Hej, hej ułani”. I uwierzyli wszyscy, że nie rzucim tej ziemi, gdy śpiewaliśmy Rotę. „Gaude Mater Polonia” ponownie wyrwała nas z miejsc, a potem spłynęły łzy nad losem Polaków na Kresach, nad dolą bezdomnej „Matki Białego Orła”.

„Duchodzym na mniejscy dla nas wszystkich świenty:

Cmentarz naszych Orlunt (lub Ubrońców Lwowa);

Kużdyn lwowiak je tu ukropni przyjenty,

Bu ten Cmentarz dla nas – świentuść narudowa…” 

Witold Szolginia

„Dziś idę walczyć Mamo”, bo „Przyśniła się dzieciom Polska” – wzruszająco i przejmująco śpiewała zaadoptowana przez nasz Chór 10-letnia Zosia Mączyńska. Diament na lwowskim firmamencie.

„W granatowym mundurku, wątlejszy od chabin,

Nie pacholę, lecz dziecko, pomykał zaułkiem.

Gdziesz ty wleczesz ten wiekszy karabin?

Dokąd chłopcze?

– Ze stydenckim połączyć sie pułkiem.

Brat poszedł, tato poszedł i ja chce tak samo.

Tylkom się dłużej od nich żegnał z moją mamą.

Płakała, gdym odchodził.

Wróć, wojna nie żarty

– Ja wrócę, proszę pana, ale jak do Sparty,

z tarczą albo…

Cicho, zamilcz, mrok sie czarny wlecze.

Posłyszy cię nie w porę i jeszcze urzecze.

– Powrócę…

I powrócił, lecz nie z nią, a … na niej.” 

Wiersz o Jurku Bitschanie 14-letnim obrońcy Lwowa- Macieja Szukiewicza

Polegli młodzi obrońcy, pochowani na jedynej takiej nekropolii, polegli, abyśmy mogli żyć w wolnej i Niepodległej. Czy można zapomnieć o ich ofierze? Nie! Chodzi nam po głowie, „że tam się został daleko stąd (…) na tym cmentarzu na Łyczakowie, małych mogiłek równiutki rząd”. Zatraciła się odległość miejsca, gdy poddaliśmy się wspomnieniom wyśpiewanym przez solistów: Annę Woś i Jerzego Zabłockiego. Jeszcze zaszumiały łąki zielone ubarwione polskimi kwiatami w kraju naszych matek i ojców. Zapachniało fiołkami, gdy Regina Kubacka zanuciła słowa popularnej piosenki wraz z Ireną Florek, Feliksem Przeradzkim i Jerzym Zabłockim. Nasze nosy zostały wystawione na mocne wrażenia. Nie zdążyliśmy otrząsnąć się z zapachów pól, by poczuć domowy zapach pieczonego Chliba Kulikowskiego. Niespodzianką wieczoru, a zarazem jego finalnym akcentem był ten „kawałek nieba” najpierw wyśpiewany przez Annę Woś, a  wypieczony, na bazie dawnej receptury chlib, przez Zespól Szkół Gastronomicznych w Chorzowie, dostał sie do rąk i widzów, i występujących. Nikt z nas nie spodziewał się, że dane mu będzie skosztować kresowego rarytasu. Panie Antoni Wilgusiewicz! Za ten wyjątkowy prezent dziękujemy!

Anna Woś

Małgorzata Skrzypczak